Praca domowa, a nauka języka

Praca domowa – niektórym aż skóra cierpnie na sam dźwięk tych słów. A niesłusznie. Tylko dzięki samodzielnej pracy w domu uczeń może osiągnąć wymierne efekty, dlatego nie należy jej demonizować i postrzegać jako najgorsze zło.

Praca domowa jest nieodzownym elementem procesu nauczania. Założenie, że po lekcji są jakieś ćwiczenia do wykonania w domu, jest tak zakotwiczone w naszym życiu, że bierzemy je za pewnik i przez to nie kwestionujemy nawet przesłanek, jakimi kierujemy się, wybierając zadania domowe dla naszych uczniów. Wydają się tak oczywiste, że bezkrytycznie przyjmujemy je jako słuszne. Ale czy na pewno takie są?

Poniżej przedstawię kilka takich założeń i sprawdzę, czy faktycznie mają prawo bytu w praktyce.

Wybieraj taką pracę domową, która się do tej pory zawsze sprawdzała.

Nie można zaprzeczyć, że ma to sens. Jak to mówią, if it ain’t broken, don’t fix it. W takim wypadku na pewno nie warto całkowicie porzucać praktyk, które do tej pory przynosiły dobre skutki. Jednak od czas do czasu dobrym pomysłem będzie próba wprowadzenie czegoś nowego. Warto szukać urozmaiceń i nowych rozwiązań w swoim warsztacie nauczycielskim. Co więcej, niekiedy ulegamy wrażeniu, że jakieś rozwiązania są skuteczne, bo nie weryfikujemy wyników na bieżąco. Żyjemy w błędnym przekonaniu, że wszystko jest ok, kiedy tak naprawdę zmiany są konieczne.

Zadawaj dużo pracy domowej, bo im więcej praktyki w domu, tym lepiej.

W idealnym świecie kursant ma dużo czasu na naukę miedzy zajęciami, mamy superszybki progres i wszystko jest kolorowe. Niestety w przypadku dorosłych słuchaczy rzeczywistość boleśnie weryfikuje takie nader ambitne aspiracje. Ilość pracy domowej należy dostosować do możliwości ucznia, podchodząc do sprawy realistycznie. Lepiej założyć, że zrobimy mniej, ale porządnie, niż porywać się z motyką na słońce i  ostatecznie robić wszystko na pół gwizdka.

Wyznacz odpowiednie konsekwencje za brak pracy domowej i bezwzględnie je egzekwuj.

Oczywiście pewne zasady muszą być – najlepiej takie ustalane wspólnie przy rozpoczęciu nauki. Jednakże kiedy mimo takiego kontraktu kursant często nie odrabia pracy domowej, powinien to być dla nas sygnał ostrzegawczy do zbadania sprawy i powzięcia odpowiednich kroków. Myślę, że rozwiązaniem nie będzie tu bezrefleksyjne narzucanie kar, foszenie się czy prawienie kazań o konieczności odrabiania pracy domowej. Lepszym wyjściem będzie bardziej elastyczne podejście. W większości przypadków istnieje sensowny powód, dlaczego kursant nie pracuje w domu, więc egzekwowanie konsekwencji czy strofowanie na nic się nie zdadzą. Naszym zadaniem jako lektora jest rzeczowe podejście do tematu i przeanalizowanie powodów braku pracy domowej i zaproponowanie czegoś innego, co pewnie sprawdzi się lepiej.

Ustal zasady co do pracy domowej sama – w końcu ty tu jesteś ekspertką!

Mamy tu podobną kwestię, jak punkt wyżej. Należy brać pod uwagę preferencje, zainteresowania oraz możliwości uczniów. Nie można zaprzeczyć, że propozycje powinny wychodzić od nas – naszym zadaniem jest przedstawić kursantom wachlarz pomysłów na pracę domową i następnie wspólnie wybrać, co może najlepiej zadziałać w praktyce. Powinniśmy być też otwarci na propozycje uczniów, bo często potrafią oni zasugerować coś ciekawego, co nam samym nie przyszłoby do głowy. Ustalanie zasad powinno dotyczyć zarówno tematyki pracy domowej, jak również kwestii organizacyjnych, takich jak forma ćwiczeń i częstotliwość jej zadawania.

Jak czasem nie sprawdzisz pracy domowej, to nic się nie stanie.

Na pewno każdemu z nas zdarza się zadać jakieś ćwiczenie i później go nie sprawdzić, na przykład z powodu braku czasu czy choćby przeoczenia. Czasami może mieć to miejsce, bo nikt nie jest ideałem, ale trzeba dokładać wszelkich starań, żeby do takich sytuacji dochodziło naprawdę sporadycznie. Kiedy nie sprawdzany zadania domowego, uczniowie nie mają informacji zwrotnej co do wyników swojej pracy. Mogą się przy tym poczuć zawiedzeni i rozczarowani, bo zostali poproszeni o włożenie wysiłku w coś, co potem nie zostało sprawdzone. Takie sytuacje powtarzające się często mogą stanowić o braku konsekwencji ze strony nauczyciela oraz być odbierane jako brak wiarygodności i profesjonalizmu.

Wybieraj odtwórcze ćwiczenia, bo uczeń sam w domu nie poradzi sobie z tymi wymagającymi zaangażowania.

Może się wydawać, że takie podejście jest bezpieczniejsze, bo im łatwiejsze będzie zadanie, tym większe szanse, że słuchacz je w domu odrobi. Niekiedy może to faktycznie być prawda, szczególnie wtedy, gdy uczeń dysponuje naprawdę mała ilością czasu. Jednak wydaje mi się, że lepszy efekt osiągniemy, kiedy będziemy stawiać na bardziej angażujące ćwiczenia. Wtedy słuchacze chętniej się takiego zadania podejmą. Uzupełnienie kilku luk pewnie będą odkładać na ostatni moment, a ciekawym filmem lub artykułem z zaciekawieniem zajmą się od razu po zajęciach.

Początkowo chciałam temu spisowi nadać tytuł „6 mitów na temat pracy domowej” lub „6 błędów przy zadawaniu pracy domowej”, jednak w trakcie pisania zorientowałam się, że w tym wypadku byłoby to zbyt kategoryczne podejście. Świat nie jest czarno-biały i nie możemy popaść w skrajności, ale odpowiednio i umiejętnie manewrować w odcieniach szarości.

Jeśli po przeczytaniu artykułu czujecie niedosyt i chcielibyście zgłębić temat, serdecznie zachęcam Was do rozważania wzięcia udziału w kursie Praca domowa 2.0 <klik>. Jestem tuż po jego ukończeniu i mogę zaręczyć, że nawet starzy wyjadacze (lub jak kto woli: nauczyciele z długim stażem 😉 ) znajdą na kursie coś nowego i zdobędą świeżą, ciekawą perspektywę na to, jak podejść temat pracy domowej.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *